premiera: 14 stycznia 2017 r.

Antoni Czechow
Przekład: Jerzy Jarocki
REŻYSERIA: JAN TOMASZEWICZ
Scenografia i kostiumy: Aleksandra Szempruch
Ruch sceniczny: Witold Jurewicz, Marlena Bełdzikowska
Światło: Monika Sidor
Muzyka: Grzegorz Jurga


Obsada:
Raniewska Elżbieta Zającówna
Ania – Anna Mrozowska
Waria – Joasia Żóraw
Gajew – Karol Wróblewski
Łopachin – Rafał Mohr
Trofimow – Kamil Szklany
Szarlota – Katarzyna Głogowska
Jepichodow – Artur Janusiak
Duniasza – Alicja Pietruszka
Jasza – Daniel Mosior
Piszczyk – Filip Milczarski
Firs – Wojciech Duryasz

Wreszcie pojawia się Wiśniowy sad, w którym Czechow osiąga absolutne mistrzostwo środków wyrazu. W Wiśniowym sadzie nie ma nic ze sztuki problemowej, sztuki z tezą. Nie ma w niej nic intelektualnego czy racjonalnego, wszystko jest wyimaginowane i emocjonalne. W tym dramacie, w którym łzy mieszają się ze śmiechem, nadzieja z rozpaczą, Czechow doprowadza do szczytu właściwy mu talent sugerowania wewnętrznej samotności swych bohaterów. Każdy z nich mówi do siebie i nie ma nikogo, kto by go słuchał. Rozmowa toczy się powoli, myśli płyną z głębi serc tych ludzi bezdomnych i rzucane w powietrze rozpryskują się jak bańki mydlane. Sztuka Czechowa to sztuka poetycka, w której niedopowiedzenia i asocjacje pobudzają do twórczego procesu nasze własne umysły. Wiele lat minęło, zanim specyficzny artyzm Czechowa zdobył sobie powszechne uznanie. W końcu wszakże je zdobył, sukces zaś, jaki w ostatnich latach towarzyszył wielu przedstawieniom jego sztuk, zdaje się świadczyć, że posiada on ową niemal nie dającą się określić cechę, która jedynie zdolna jest zapewnić sztukom teatralnym uniwersalny i trwały żywot. Faktem jest jednak, że Wiśniowy sad i Mewa, gdziekolwiek i kiedykolwiek je wystawiano, wykazywały swą zdolność docierania bezpośrednio do widowni, mimo panującej w nich atmosfery dzięki jakiejś magii, której właściwe działanie wymyka się spod kontroli naszego rozumu. Czechow zdołał nasycić tę osobliwą atmosferę swych sztuk atrybutami uniwersalnymi, tak że nawet tam, gdzie subtelnie wyrażony dialog z konieczności traci swą finezję w przekładach na inne języki, gra twórczej wyobraźni autora nadal rzuca ciepłe światło na jego bohaterów.

Chociaż ilościowo twórczość Czechowa pozostaje daleko w tyle za twórczością Ibsena, Strindberga czy Hauptmanna, przyszli historycy teatru kreśląc dzieje sceny na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku dojdą, być może, do wniosku, że pod względem jakości żaden autor nie może się z nim równać, tak dalece subtelnością Czechow góruje nad wszystkimi innymi. 

(Dzieje dramatu, Warszawa 1983)

Autor zdjęć: Beata Ciesielska/PhotoTraffic