„Milton, wielki głosiciel wolności, miał trzy żony i trzy córki, ale tak niskie pojęcie o kobietach, iż sądził, że ich przeznaczeniem jest słuchanie. I do tego stopnia, że nie pozwolił córek swych uczyć pisania. Sądzę, iż musiałaby to być bardzo zabawna lektura porównywać przemówienia takiego rycerza wolności z historią małej monarchii, na czele której stoi on sam.”
Georg Christoph Lichtenberg

Spektakl na podstawie autorskiego tekstu Benijamina Bukowskiego uzupełniony o improwizacje aktorskie.

Reżyseria – Michał Karwowski
Opieka artystyczna – Agata Biziuk
Scenografia / kostiumy – Izabella Krutul
Muzyka – Mieszko Dobek
Choreografia – Alisa Makarenko

Obsada: Eryk Stelmaszyk, Justyna Machaj, Małgorzata Lasota, Katarzyna Jasnoch, Joanna Stolarczyk, Zuzanna Bernat, Krystyna Kozłowska, Daria Zielińska, Agnieszka Pawlak, Monika Czerwińska.

Nie chcę aby ten spektakl dawał jakąkolwiek odpowiedź. Zdecydowanie wolę otwartą formę teatru. Życzyłbym sobie, aby widzowie wychodząc z przedstawienia dostrzegli postawiony przez nas wielokropek, który ma za zadanie skłonić ich do refleksji nad szeroko pojętą wolnością. Nie tylko tą narodową, polityczną – związaną z powrotem Polski na mapę Europy i świata. Mam tutaj na myśli wolność mentalną. Perspektywę. Wolny/a ja w wolnym kraju. Czym jest kraj? Jaką przestrzenią? Interesuję mnie przede wszystkim człowiek. To, o jakiej wolności marzy. Jak ją definiuje. Jakie budzi w nim skojarzenia i czy przypadkiem jego „wolnOŚĆ” oraz sposób w jaki sobie uzurpuje do niej prawo, nie odbiera jej innym współobywatelom. Urzekła mnie wypowiedź Pana Jerzego Sthura podczas rozmowy przed premierą spektaklu „Wałęsa z Kolonos” w reż. Bartka Szydłowskiego zrealizowanego w Łaźni Nowej. Polecam ją uwadze! Jest mi niezwykle blisko do pojmowania relacji – bo chyba tak należy o tym mówić – pomiędzy wolnością a człowiekiem, o której opowiada Pan Jerzy. Chociażby to, że całe życie powinniśmy jej się uczuć. Poznawać ją. Odbywać regularny trening, jak sportowcy. Niestety często o tym zapominamy.
Dla mnie wolność to wieczne studiowanie. Odkrywanie jej za każdym razem nieco na nowo. Bo kiedy potraktujemy ją jako wartość stałą, daną raz na zawsze – o czym również wspomina Pan Jerzy – szybko możemy się nią udławić. Stąd pomysł na tytuł, w którym swój duży udział ma Agata Biziuk – opiekun artystyczny spektaklu. Drugim tematem, który poruszamy są kobiety. Szczerze przyznam, że wątek ten zdeterminowała ich zdecydowana przewaga w obsadzie. Dzisiaj, ciesze się, że tak się stało! Dopiero teraz, mówimy i zaczynamy przywracać pamięć o kobietach biorących udział w Powstaniu Wielkopolskim, które zapoczątkowało naszą batalię o odzyskanie nieodległości. O ich ogromnej roli. Na początku podchodziłem do tego dosyć sceptycznie. Na tylu frontach, szczególnie w kulturze poruszano ten temat, że chciałem uniknąć powielania. Wałkowania znowu tego samego tematu. Teraz wiem, że po prostu, nie jako pierwsi i nie jako ostatni dajemy swego rodzaju przestrzeń na upust emocji i napięć, które obserwujemy w naszym kraju. Ponadto komponuje się to świetnie ze stuleciem nadania kobietom praw wyborczych.
Myślę, że to idealna okazja, aby jeszcze raz podkreślić, że nic nie jest tylko czarne lub tylko białe.