Premiera 11 maja 2019

Słowno – muzyczny spektakl oparty na poezji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Układ tekstów, reżyseria, opracowanie muzyczne : Jerzy Satanowski
Scenografia, kostiumy: Jola Łobacz
Projekcje: Justyna Bielska
Reżyseria światła: Ewa Garniec
Kierownictwo muzyczne: Damian Zyber

obsada:
Joanna Lewandowska
Dorota Osińska
Magdalena Piotrowska
Jan Janga Tomaszewski
Arkadiusz Brykalski
Wojciech Brzeziński
Zespół muzyczny pod kierunkiem Damiana Zybera

Muzyka:
Ewa Kornecka, Włodzimierz Korcz, Paweł Mykietyn, Grzegorz Turnau, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Jerzy Satanowski

Tak mówi o przedstawieniu jego twórca, reżyser Jerzy Satanowski:
„To opowieść o losie artysty, boskiego szarlatana, pełna humoru, autoironii i dystansu, z kilkoma utworami o wielkiej sile dramatycznej. Śmiech przeciw cierpieniu – to formuła wyłaniająca się z tego spektaklu, ale jest to także najkrótsze określenie twórczości Gałczyńskiego. Tak przynajmniej widzę to teraz po ponownej lekturze wszystkiego co napisał. Praca nad tym materiałem była dla mnie wielką radością, którą chciałbym się z państwem podzielić”.

Foto: Beata Ciesielska/PhotoTraffic

RECENZJE:

Adam Jagodziński:
Słów kilka o spektaklu ” Koń by też pisał wiersze, gdyby mu dać sto złotych”. Najpierw autor :Konstanty Ildefons Gałczyński ur.1905 zm.1953 – poeta polski, któremu nieobecny był groteskowy dowcip i cechowało go absurdalne poczucie humoru…itd, itd. Pamiętamy ze szkoły. I pamiętamy też / niektórzy – starsze pokolenie/ słowa piosenki Maryli Rodowicz: „Dzięcioł w drzewo stukał ,dziewczę płakało; dzięcioł w drzewo , proszę , proszę , a dziewczynie łzy jak groszek albo jak te perły, względnie kakao”. Jeśli to pamiętamy – to właśnie do słów K.I.G. i jeśli do autora tej poezji dodamy drugą postać, to jest kierownika artystycznego Teatru Miejskiego w Lesznie w osobie maestro Jerzego Satanowskiego, który dobrał układ tekstów, wyreżyserował i zaaranżował poezję K.I.G./ ze wsparciem muzycznym m.in. Włodzimierza Korcza, Grzegorza Turnau, Jan Kantego Pawluśkiewicza oraz własnym / na potrzeby teatru – to otrzymamy To, czym uraczył widzów w sobotni majowy wieczór leszczyński Teatr. Tytuł spektaklu to wyeksponowany fragment wiersza poety pt. Cyrulik Warszawski ..” więc jakże tu nie pisać, jakże panie złoty, KOŃ BY TEŻ PISAŁ WIERSZE GDYBY MU DAĆ STO ZŁOTYCH”. No i sam spektakl wreszcie, znakomicie oddający ducha poezji K.I.G. Poezja ta jest ponadczasowa. Potrafi bawić, wzruszać i skłaniać do reflekcji także dziś, co udowodnił leszczyński spektakl. Scena w Lesznie to rodzaj magii, multimedialne widowisko, w którym są dwa plany : tło – ilustrujące treści wykonywanych utworów i śpiewający aktorzy, odziani w urokliwe kostiumy z epoki, którzy przenoszą widza w świat magii i absurdu, tworząc ten niesamowity klimat i nastrój. Zdaje się, że inspiracje czerpią oni z unoszących się nad ich głowami otwartych książek, które są jakby dobrym duchem dla scen dziejących się pod nimi. Spektakl jest znakomicie zagrany i zaśpiewany Brawa należą się wszystkim wykonawcom za indywidualność i wysoki poziom piosenkarskiego rzemiosła, jakże potrzebnego w tym spektaklu. Należy też pogratulować muzykom z naszego regionu, którzy pod kierownictwem Damiana Zybera znakomicie sprostali zadaniu – akompaniując momentami z iście jazzowym feelingiem. Jednym słowem ta 30-ta już premiera Teatru Miejskiego w Lesznie to kolejny hit. To trzeba zobaczyć. PS. Kocham muzykę, więc zacytuję słowa utworu grupy Queen, które pasują do tego spektaklu: ” It’s a kind of, it’s a kind of MAGIC „.

Ewa Klejewska
Każdy, kto lubi piosenkę aktorską, może powiedzieć – Leszno to ma szczęście! Nie trzeba jeździć do Wrocławia, Warszawy czy Poznania, mamy naprawdę wysoki poziom na miejscu! To było niemal pewne, że skoro w Teatrze zatrudniono znakomitego kompozytora, reżysera i scenarzystę wielu spektakli muzycznych Jerzego Satanowskiego, to kwestią czasu było, kiedy powstanie tu coś na wskroś muzycznego na wzór jego spektakli np. „Kaszana zdalnie sterowana” do muzyki P. Bukartyka, widowiska „Bar Macabre” czy „Tuwim dla dorosłych”. I w Lesznie nowe powstało, i serca poruszyło, i zachwyciło, dech zaparło, ale po kolei. Jak usłyszeliśmy w wywiadzie J. Satanowskiego, byłego filologa bardzo fascynowało od zawsze to, jak żyją we współczesności dawne teksty, napisane 70-100 lat temu? Wybór padł na Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, poetę wciąż żywego, głęboko lirycznego, świetnego satyryka, mistrza absurdu. Jego poezja już w PRL – pamiętamy Teatrzyk Zielona Gęś, Kabaret Olgi Lipińskiej – gościła na deskach teatrów i kabaretów. Poeta pisał zabawnie, ale o wyższych, ponadczasowych wartościach. Jego twórczość wg Satanowskiego jest „mocna, jak mocne i pogmatwane jego życie”. Tak więc reżyser zaprosił do widowiska słowno-muzycznego opartego na twórczości Gałczyńskiego swoich sprawdzonych współpracowników, kompozytora, pieśniarza i aktora Jana Janga Tomaszewskiego do roli Gałczyńskiego (znakomity) oraz sprawdzoną wcześniej we wspomnianych spektaklach, śpiewającą doskonale młodzież (nazwiska na Plakacie). Oprawę muzyczną na scenie, na żywo, powierzono Damianowi Zyberowi, znanemu już w tut. Teatrze z innych występów. Przyjemnie było obcować z poezją Konstantego Ildefonsa w takiej aranżacji – narratorem był on sam, wygłaszając własne teksty, a to siedząc przy biurku, a to krążąc po scenie. I tak płynęła opowieść o losie artysty, czasem gorzka, częściej pełna humoru, zawsze – dystansu do siebie i innych przeplatana wyśpiewanymi tekstami przez pozostałych aktorów. Było refleksyjnie, bo – jak mówił Reżyser, to właśnie „śmiech przeciw cierpieniu” pozwalała Poecie żyć w trudnych, zagmatwanych czasach.. Zachwycała oszczędna scenografia (otwarte książki podwieszone pod sufitem, jakby „sypały” wersy..), piękne kostiumy z epoki (Jola Łobacz) no i muzyka. Znakomita! Jerzego Satanowskiego m.in. „Okaryna”, „Ulica szarlatanów” czy „Wszystko się chwieje”. Oraz inne kompozycje- W. Korcza, P. Mykietyna, G.Turnaua, J.K. Pawluśkiewicza. Wyróżniły się i publiczność porwały „Dzika róża” w wykonaniu Doroty Osińskiej czy „Liryka” Arka Brykalskiego. Tak, to znakomity spektakl był. Jeśli powiem, że „najlepszy z dotychczasowych” w ciągu 3 lat istnienia naszego Teatru, to raczej się nie pomylę, choć mówiłam to już kilka razy wcześniej.. Tak się składa, że lepsze jest lepsze od poprzedniego. Idźcie i się przekonajcie! gorąco polecam.